Nie bójmy się ratować ludzkiego życia !

By sidzejmari

Jeżeli jesteś świadkiem wypadku, nie stój bezczynnie czekając na pomoc. Gdy nadejdzie, dla ofiary może być już za późno. Działaj sam. Nie bój się, że coś zrobisz nie tak. Najgorsze, co możesz zrobić, to nie zrobić nic.Poszkodowanemu i tak już nie zaszkodzisz,wszystko co przy nim wykonasz pomoże mu przeżyć.

Ile razy sie słyszy ze ktoś gdzieś leżał, a ludzie przechodzą obojętnie obok, bo przecież każda leżąca osoba na chodniku czy trawie to pijak i pewnie film mu się urwał i smacznie sobie śpi….nic bardziej mylnego.

Przy jakim kolwiek wydarzeniu otaczający ludzie czyli tzw: gapie(dla których to sensacja,bo przecież od czasu szafotu i publicznych egzekucji nasza mentalność specjalnie się nie zmieniła.) z reguły zachowują się na dwa sposoby: mierzą czas do przyjazdu karetki, albo nie robią kompletnie nic. To nie tylko polska specyfika. Podobnie jest na całym świecie. M.in. dlatego Europejska Rada Resuscytacji twierdzi, że standard postępowania ratowniczego musi być maksymalnie uproszczony, tak żeby mógł go zastosować praktycznie każdy człowiek. Nawet w Europie przez pierwsze 10 minut od zatrzymania krążenia na fachową pomoc – lekarza, strażaka czy policjanta – możemy podobno liczyć zaledwie w 8 proc. przypadków. Tyle że te 10 minut to jest 6 minut po nieodwracalnej śmierci mózgu.Cała nadzieja w przygodnym świadku zdarzenia. I jeżeli ludzie tego nie rozumieją, to przegrywamy. A z reguły przegrywamy.
Zawsze się mówi że ludzie się boją, nie wiedzą co mają zrobić lub boją się popełnić jakiś błąd.Bzdura.To tylko tak zwane wygodne tłumaczenie.Jeżeli jednak nie jest zagrożony ktoś, na kim nam naprawdę zależy, to z reguły nie robimy nic – nie korzystamy z wiedzy, jaką posiadamy. To po prostu skrajny egoizm, no chyba że czasem chorobliwa nieśmiałość.Bywa też że ludzie poprostu sie brzydzą.Gdy pomocy potrzebuje młoda, estetycznie wyglądająca kobieta, to motywacja do udzielenia pomocy komuś takiemu jest większa. Trywialnie mówiąc – łatwiej zdecydować “całować” się z kimś młodym i ładnym niż z menelem, który leży na trawniku i czuć od niego wódkę.

CO ROBIMY GDY KTOŚ LEŻY NA CHODNIKU:

Pierwsza rzecz – dotknij i zawołaj – “Hej ty, otwórz oczy!”, “Co się stało?!” – to naprawdę może zrobić każdy z nas. Jeżeli ktoś nie reaguje na dźwięk, może odpowie na dotyk. Potrząśnij za ramiona, dotknij palcem czoła.
Jeżeli ktoś nie reaguje na dźwięk i dotyk, bezwzględnie wezwij pomoc – sam albo poproś kogoś z otoczenia. Jedną konkretną osobę.Dlaczego? Dlatego ze tłum, który gromadzi się wokół ofiary jest całkowicie anonimowy. Jeżeli się zwrócimy ogólnie: “Czy ktoś może pomóc?”, “Niech ktoś zadzwoni po karetkę”, wszyscy nagle zaczynają “szukać lotnika” – patrzą w niebo i zastanawiają się, kogo to dotyczyło. Trzeba powiedzieć wprost: “Pan w jasnej koszuli w kratkę, w okularach. Tak, do Pana mówię. Proszę natychmiast wezwać pogotowie”. Teraz tłum już patrzy na Pana w koszuli w kratkę, przyjrzał mu się przez zmrużone oczy i myśli: “Jak ten młody blondyn nie zadzwoni, to mu tak dopierdolę, że się nie pozbiera”. I on wtedy z reguły zadzwoni. Z tłumem nie ma żartów. Niestety, jego agresja czasem obraca się przeciw ratownikowi.Ale to już osobny temat.
Gdy pogotowie jest już wezwane( 112 z telefonu komórkowego i 999 ze stacjonarnego) posłuchaj, czy ofiara oddycha. I nie rób tego za pomocą piórka, lusterka, ale własnego ucha. Przykładamy ucho do ust i nosa poszkodowanego. Patrz na ruch klatki piersiowej. Nie wierzysz uchu, przystaw nos. Jeżeli człowiek jest nieprzytomny, bo nie reaguje na dźwięk ani dotyk, i nie oddycha – to znaczy, że trzeba natychmiast zacząć go reanimować (RKO) czyli Resuscytacja-krążeniowo-Odechowa.Jak?
Musimy odsłonić klatkę piersiową. Może nie jest to czasem dobrze postrzegane przez otoczenie, ale nie jesteśmy w stanie skutecznie uciskać klatki piersiowej przez ubranie. A więc tnij, rwij, podciągnij pod szyję, wszystko jedno – musisz odsłonić mostek – znaleźć środek klatki piersiowej.Układamy tam podstawę naszej dłoni, splatamy palce. Ręce wyprostowane, usztywnione w nadgarstkach, łokciach, ramionach i całym ciężarem ciała wywieramy rytmiczny ucisk na klatkę piersiową, tak by za każdym razem ugiąć ją o te 3-5 cm( To całkiem sporo, dlatego warto poćwiczyć, żeby zobaczyć, jak to wygląda. Całym ciężarem ciała, nie odrywając rąk od klatki, 100 uciśnięć na minutę, czyli na dwie sekundy średnio trzy uciśnięcia.)Tak wykonujemy 30 rytmicznych uciśnięć i 2 wdechy.Sekwencja zawsze ta sama 30/2 !!! To jest pośredni masaż serca u osoby dorosłej. Ktoś się może bać, że połamie przy tym żebra ale pęknięcie żeber zdarza się czasem u osób starszych, z osteoporozą. Prawdopodobieństwo połamania klatki piersiowej u kogoś młodego jest raczej niewielkie. Poza tym pęknięcie żeber, mostka, krwiak, odma – wszystko to w obliczu zagrożenia śmiercią nie są istotne powikłania. Bo jeżeli nie podejmiecie tych działań, to ten człowiek już jest martwy. Po czterech minutach zatrzymania krążenia umiera mózg. Tylko z wami ma jeszcze szansę na przeżycie. Uciskanie klatki piersiowej jest najważniejsze, ważniejsze nawet od sztucznego oddychania. Zasada jest taka: jeżeli z jakichś powodów, np. estetycznych, nie jesteśmy w stanie prowadzić sztucznego oddychania, musimy zapewnić przynajmniej te 100 uciśnięć na minutę. Uciśnięcia liczymy głośno. To ważne, w ten sposób nadajemy sobie tempo, uspokajamy się i skupiamy na tym, co robimy. Jeżeli nie jesteśmy w stanie uciskać klatki tak szybko, jak trzeba – nie należy się przejmować. Problemem naprawdę nie jest to, że ktoś to robi źle, tylko, że nie robi tego wcale. U dorosłych zaczynamy od uciskania – bardziej skłonni jesteśmy uciskać komuś klatkę, niż się z nim “całować”. Po 30 uciśnięciach trzeba ratowanej osobie odchylić głowę, jedną rękę oprzeć o jej czoło, zatkać kciukiem i palcem wskazującym nos, drugą dłonią podeprzeć żuchwę, szczelnie przyłożyć nasze usta do ust poszkodowanego i zrobić dwa wdechy. Patrzymy przy tym na klatkę piersiową – przy wdmuchiwaniu powietrza powinna się poruszyć. Dwa wdechy, potem znowu 30 uciśnięć i tak w kółko.Robimy to tak długo aż: pacjent sie poruszy lub do przyjazdu karetki albo do momentu gdy wyczerpią ci się siły.
W przypadku dzieci RKO przeprowadzamy trochę inaczej. Najpierw 5 wdechów wstępnych, żeby trochę je dotlenić, i potem 30 uciśnięć. Uciskamy trochę delikatniej – jeżeli to przedszkolak to na głębokość 1-2 cm jedną dłonią. Jeżeli noworodek czy niemowlę – podkładamy dłonie pod łopatki, obejmujemy całą klatkę i uciskamy kciukami na głębokość 0,5 do 1 cm. 30 uciśnięć, dwa oddechy i od nowa.

Ratujemy tonącego:
Przy ratowaniu podtopionych można rozpocząć zastępcze oddychanie nawet jeszcze w wodzie. Nie należy nikogo wciągać np. do kajaka, bo niemal na pewno kajak się wywróci. Można podtopionego holować na powierzchni np. na dwóch kamizelkach ratunkowych. Pełna resuscytacja na brzegu.
Gdy RKO przyniosło efekt i poszkodowany sie ocknął to układamy ofiarę na boku. Jednym z częstych i bardzo groźnych powikłań jest zachłyśnięcie się kwaśną treścią pokarmową. Powoduje to chemiczne, zachłystowe zapalenie płuc – zmorę wszystkich anestezjologów. Człowiek nieprzytomny, któremu grozi zachłyśnięcie, ułożony na boku, po pierwsze – jest stabilniejszy, po drugie – język nie zapada mu się na tylną ścianę gardła, co grozi uduszeniem się.

Nawet uraz kręgosłupa w odcinku szyjnym nie jest przeciwwskazaniem do ułożenia na boku, bo jak poszkodowany się zachłyśnie, to pewnie nie dożyje do operacji neurochirurgicznej. U pacjenta, który leży na wznak, jedną rękę kładziemy w poprzek na klatce piersiowej, drugą wyciągamy do góry i następnie ciągniemy pacjenta za biodro i ramię w stronę tej wyciągniętej do góry ręki. Czyli obracamy tak, żeby obie ręce były po tej samej stronie pod twarzą, a nogi ugięte.
Natomiast to, czy jest to prawy, czy lewy bok, nie ma znaczenia. Głowa odchylona do tyłu tak, żeby był swobodny przepływ powietrza przez nos i usta.
Jedynie kobiety w zaawansowanej ciąży powinno ułożyć się na lewym boku, aby powiększona macica nie uciskała na żyłę główną dolną i aortę brzuszną.

Zapewnienie pozycji bocznej jest bardzo ważne. Nawet jeśli widzimy nieprzytomnego pijaka leżącego na trawniku i czujemy do niego odrazę, obrócenie go na bok, tak, żeby się przynajmniej nie zachłysnął, może uratować mu życie. Oto gest dobrego samarytanina.

Zdarza się jednak, że ktoś się stara udzielić pomocy i, niestety, ta pomoc obraca się przeciw poszkodowanemu. Powodem są pewne mity, jakie krążą na temat ratownictwa. Na przykład – jak ktoś się dławi, trzeba walnąć go pięścią w plecy. To klepanie po plecach wzięło się stąd, że większość wszystkich zadławień to tzw. zadławienia wysokie, czyli powyżej strun głosowych. I rzeczywiście – drgania powodowane przez klepanie ułatwiają wtedy odkrztuszanie. Problem w tym, że jeżeli coś nam wpadło poniżej, to klepanie po plecach spowoduje, że to coś wpadnie jeszcze głębiej do tchawicy. I wtedy mamy problem.
Najlepiej więc objąć kogoś rękoma od tyłu, oprzeć pięść w górnej części brzucha i szarpnąć, ścisnąć do góry. To tzw. metoda Heimlicha.

U dzieci nie do końca też mądre jest szarpanie za nogi głową w dół, bo możemy uszkodzić stawy skokowe, kolanowe, biodrowe. Zdrowiej jest przełożyć dziecko przez kolano i wtedy klepać otwartą dłonią po plecach,a jeszcze lepiej w pupę.Gdy niemowlak ma pieluchę nie bójmy sie uderzyć, od klapsa jeszcze nikt nie umarł a w przypadku duszenia sie decydują sekundy.

Wypadek samochodowy – zostawić kierowcę czy wyciągać?

W wypadkach drogowych najczęściej dochodzi do urazu głowy, później klatki piersiowej, brzucha i kończyn. Uraz kręgosłupa wcale nie jest tym kluczowym. Podstawowym wskazaniem do podjęcia próby wyciągnięcia z pojazdu ofiary wypadku jest zatrzymanie krążenia i oddychania. Poszkodowanego wyciągamy też w sytuacji zagrożenia pożarem, wybuchem oraz tym, że najedzie na nas zaraz inny pojazd.
Wielu kierowców wciąż upiera się jak osły, że nie będzie jeździć w pasach. Po wypadku patrzymy – człowiek bez pasów, ale nie wypadł przez przednią szybę ani się nie zabił. Najczęściej widzimy tylko jego pośladki i stopy, bo wpadł w stronę wnęki na nogi pasażera. I jeżeli ktoś nie zacznie go ratować, to ten człowiek w takiej pozycji na sto procent się udusi.

Inne sytuacje - silne uderzenie głową w kierownicę albo strzelająca z bliskiej odległości poduszka powietrzna. Skutek – wgnieciona część twarzowa czaszki.
W każdym razie koniec jest taki – pacjent jest nieprzytomny i nie oddycha, czyli wymaga resuscytacji. Jeżeli nie spróbujemy go wyciągnąć czy choćby odchylić głowy do tyłu na tyle, żeby złapał własny oddech, ten człowiek nie przeżyje. Mniejsze ma wtedy znaczenie, czy ma uraz kręgosłupa, czy nie.

Niestety, często największym problemem przy wypadku są gapie – nie dość, że nie udzielą pomocy, to jeszcze potrafią przeszkodzić komuś, kto próbuje ratować – “Hej, Ty nie rusz go, bo jeszcze uszkodzisz!”.

Na skutek urazu ktoś silnie krwawi. Kiedyś uczono – oceń czy krew jest jasna, czy ciemna, bo to pozwoli rozróżnić krwotok tętniczy od żylnego. A od tego z kolei zależało, czy opaskę uciskową założyć powyżej rany, czy sam opatrunek.
Dzisiaj proponuje się tylko opatrunek uciskowy dokładnie na ranę. Uproszczono to tak, by mógł sobie z tym poradzić człowiek, który nie ma żadnego doświadczenia i może mieć kłopoty z rozróżnieniem krwotoków. Tym bardziej że jak nie widać rany (spod opatrunku), to uspokaja otoczenie…
Zatem – przyłóż opatrunek dokładnie na ranę i przywiąż. Opatrunek nie musi być sterylny – ma zatamować krwawienie. Jeżeli nie masz bandaża, gazy, niech to będzie fragment ubrania, rękaw koszuli, kurtki czy urwany pas bezpieczeństwa.Gdy opatrunek przecieka Na pierwszą warstwę przyłóż drugą, potem trzecią, dociśnij czymś twardym – butelką z wodą mineralną, kompletem kluczy oczkowych, czymkolwiek.

Odcięte, zmiażdżone palce…

Blisko rany, 5-10 cm, zakładamy opaskę uciskową. Na ranę zakładamy opatrunek uciskowy. Odciętą część ciała do plastikowego woreczka, a ten do wody z lodem – być może uda się go przyszyć. Mamy w kraju genialnych chirurgów. ;-)

Kłótnia, bójka i ktoś kończy z wbitym nożem. Co robić – wyjąć czy zostawić?

-Pierwszy odruch jest taki – coś się komuś wbiło – trzeba wyrwać. Tymczasem to błąd, bo ten nóż lub szkło może działać jak korek, który zatyka np. dużą tętnicę. Trzeba go zostawić, uszczelnić brzegi rany i wieźć do szpitala – niech się chirurg martwi jak to wyciągnąć. Dzięki temu przeżyli ludzie, którzy mieli wbity nóż w klatkę piersiową. To zresztą dotyczy nie tylko noża, ale każdego wbitego ciała obcego.

Małe dziecko łyknęło trochę domestosu albo kreta. Sprowokować wymioty, podać mleko?

Żadnych wymiotów, żadnego mleka, żadnych neutralizatorów. Pod wpływem wymiotów poparzony przełyk może nawet pęknąć. Można co najwyżej dać dziecku do wypicia szklankę przegotowanej wody i natychmiast na ostry dyżur chirurgiczny.

PAMIĘTAJ !!! Wzywając pomoc odpowiedz na pytania dyspozytora:

*
Gdzie to się stało ? – Miejsce wypadku lub zachorowania, miejscowość, w miarę dokładny adres, jakieś charakterystyczne punkty topograficzne ułatwiające zespołowi dotarcie na miejsce zdarzenia.

*
Jak się nazywa ? - Ewentualne dane osobowe (imię, nazwisko, wiek) osoby potrzebującej pomocy. Jeżeli jest to osoba nieznajoma – po prostu powiedz, że jej nie znasz.

*
Co się stało ? - Rodzaj wypadku lub zachorowania (np. wypadek samochodowy, upadek z wysokości, zasłabnięcie w miejscu publicznym, atak padaczki itp.)

*
Jaki jest stan osoby wymagającej pomocy ? - Czy jest przytomna, czy oddycha, czy się rusza, czy na coś w przeszłości chorowała. Jeżeli jest to wypadek – ile osób jest poszkodowanych i jaki jest ich stan ogólny.

*
Kim Ty jesteś jako osoba wzywająca ? - Twoje nazwisko i numer telefonu z którego dzwonisz. Pamiętaj, że w przypadkach wątpliwych (podejrzenie fałszywego wezwania, niedokładne dane adresowe lub przerwanie rozmowy) dyspozytor może potwierdzić wizytę, uściślić adres lub ponownie nawiązać rozmowę.

Pamiętaj!!! Nigdy pierwszy nie rozłączaj się, ponieważ po zebraniu wywiadu dyspozytor przekaże Ci informacje jak postępować do czasu dotarcia zespołu ratowniczego. Często takie proste zabiegi medyczne mogą uratować życie potrzebującym pomocy. Jeżeli jest to wypadek, zabezpiecz miejsce zdarzenia. Dyspozytor pogotowia ratunkowego już sam powiadomi inne służby ratownicze potrzebne na miejscu zdarzenia, takie jak: Straż Pożarna i Policja.

TO NAPRAWDE NIE JEST TRUDNE !!! NIE BĄDŹ OBOJĘTNY !!! POMAGAJ !!!

Jeśli po przeczytaniu tej notatki uratujesz komuś życie bo będziesz wiedział jak, uważam to za sukces. !!!

Tagi:

Dodaj komentarz